Na pytanie do Uczestników: „Czy Czy udało Ci się zbliżyć duchowo do Boga w trakcie przemierzania EDK ?” otrzymaliśmy następujące odpowiedzi:

Pomimo fatalnego samopoczucia i zniechęcania od strony rodziny coś mówiło mi „IDŹ”.
Pogoda sprawiła, że dość szybko opuściłam strefę komfortu, wtedy zaczęło sie dziać.
To był wspaniały czas na rozważania, przemyślenia, zmienianie systemu wartości.
Super noc!
Weronika


Udało się, szczególnie pod sam koniec drogi, kiedy na ostatniej stacji uklęknąłem pod krzyżem, zamknąłem oczy i w krótkiej modlitwie podziękowałem Bogu za pomoc w przejściu EDK. Poczułem, że jestem zupełnie gdzie indziej, nie czułem padającego deszczu, zmęczenia, czy też obecności innych ludzi. Była to rozmowa z Bogiem, nie tylko sam monolog, ale również czułem, że mnie nie tylko słucha, ale również do mnie mówi.
Jakub


Spotkanie z Bogiem na EDK mogłabym podzielić na kilka etapów (jak w drodze).Na początku jest moc i dużo energii – wtedy nie myśli się jeszcze o tym po co się idzie, po prostu siłą rozpędu byle do przodu.Tak naprawdę dopiero gdy przychodzi zmęczenie,jakiś ból lub inna niedogodność wtedy zaczyna się właściwa droga i spotkanie Jezusa.Można poczuć Jego cierpienie, Jego Krzyż ale także Jego siłę.I to jest piękne!
Katarzyna


Szliśmy z intencjami, które przedstawiliśmy Dobremu Ojcu,a On nas wspierał, umacniał i dodawał sił, byśmy w tej drodze nie ustali. W ciszy i modlitwie Bóg towarzyszył nam w drodze. Czuliśmy Jego obecność i miłość. Bez Niego nie dalibyśmy rady. Niech Pan będzie za to uwielbiony.
Alicja


Tak, ale dopiero po 45 km, szedłem głową, bo nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Prosiłem Boga o pomoc w ukończeniu EDK w zawierzonej intencji.
Uczestnik anonimowy


Ja wiem że na trasie nie bylem sam On cały czas szedł ze mną i czułem jak pomaga mi iść. Jezus zawsze jest blisko szczególnie wtedy kiedy jest ciężko nie bójmy się wołać do niego o ratunek On nigdy nie zawiedzie.
Tomek


Doświadczyłam głębiej mocy modlitwy
Elżbieta


Doznałam wyciszenia, spokoju wewnętrznego – tego czego tak bardzo nam dziś brakuje.
Honorata


Dotyczyło to ostatnich 10 km… wcześniej szło mi się w miarę ok a potem przyszedł niesamowity ból w biodrach, gdzie powiedziałam – Jezu dziękuję za ten ból, bo chociaż przez te ostatnie 10 km wreszcie czuję, że niosę Razem z Tobą ten krzyż……
Edyta


Noc, cisza i rozważania zbliżyły mnie do Boga. Chcę jeszcze raz wrócić do tych rozważań, aby zmiany w życiu były stałe i głębsze.
Marcin


Tegoroczna EDK była dla mnie wyjątkowa, bo pierwszy raz szedłem wraz z żoną. Doświadczenie ważne dla każdego z nas osobno, dla naszego małżeństwa, dla naszych wzajemnych relacji jak i relacji z Bogiem. Udało się przejść całą trasę, za co jesteśmy wdzięczni.
Leszek


Były momenty strachu i niepewności, ale poczułam w pewnym momencie, że nie jestem przecież sama ..No i zmęczenie na drugi dzień uświadomiło mnie, że ból nóg, pleców od plecaka jest niczym w porównaniu do tego co przeżył Jezus.
Sylwia


Tak. Zyskałem siłę do świadczenia o Bogu w codziennym życiu.
Marek


Choć wiedziałam, że nie wyruszę na szlak EDK sama i tak miałam wiele obaw co do pokonania tej trasy nocą. Świadomość obecności drugiego człowieka obok to dużo ale dla mnie okazało się to trochę za mało wiec w czasie swoich przygotowań postanowiłam zaprosić Maryję aby szła ze mną (ułożyłam nawet swoją modlitwę na tą okoliczność).
W drogę wiec wyruszyłam z czystym sercem do którego zaprosiłam Jezusa w czasie Eucharystii i lekką czystą duszą, spokojna, bez żadnego lęku, strachu i obaw. Nawet świadomość, że może przez las pójdziemy same we dwie nie zakłóciła mojego spokoju… nie bałam się i wierzę, że oprócz przyjaciółki towarzyszyła nam też Maryja. Choć w czasie przygotowań myślałam nad intencją do zabrania to jednak ostatecznie z niej zrezygnowałam.
Postanowiłam ruszyć ze swoimi ograniczeniami, żeby spróbować je pokonać… i udało się… Po raz pierwszy przeszłam taką ilość kilometrów w jednym ciągu… nie przeszkadzał mi deszcz ani wiatr… pokonałam zmęczenie i ból, doszłam do końca… ale wiem, że nie byłam sama…
„Beze Mnie nic nie możecie uczynić” J 15,5 – to prawda wiem, że sama nie dała bym rady… ale dzięki modlitwie i sakramentom nie byłam sama… nie pamiętam kiedy byłam tak spokojna… pogoda przestała być ważna, ważne było żeby iść dalej… i choć pojawił się ból i zmęczenie to na twarzy była radość i chęć dojścia do końca… i za to Chwała Panu.
Ania


Tak, ciemność i cisza zawsze prowokują do przemyśleń, modlitwy, skupienia.
Grażyna


Za każdym razem gdy odczuwałam ból nóg albo inne utrudnienia, myślałam sobie o ile bardziej musiał cierpieć P.Jezus…. ubiczowany, w koronie z cierni, z ciężkim krzyżem….
Uczestnik anonimowy


Tak, przemyślałam kilka rzeczy i podjęłam pewne postanowienia.
Uczestnik anonimowy


Nie jestem osobą, która preferuje sposób modlitwy w formie dziesiątek razy powtarzanych ,,Zdrowaś Mario…”, w ostatnim czasie jest mi trudno dotrzymać postanowienia codziennej modlitwy, a skoro już.. do skupienia się nad nią, lecz idąc trasą EDK momentami ku mojemu zaskoczeniu łapałam się na tym jak dumam nad tamtymi czasami… jak to wyglądało …, czy bardzo Go bolało, jak mocno odczuwał ból fizyczny? A może gorzej było psychicznie? Czy Był głodny? Czy czuł się sam? W jakiej skali moje wyczerpanie jest podobne do Jego …
Uczestnik anonimowy


Szedłem na trasę z konkretną intencją dotyczącą mojej pracy zawodowej. Jednak jak to bywa Bóg pokazał mi moje problemy w kontekście życia codziennego i prywatnego. Na EDK jest dużo czasu, dlatego miałem czas aby powracać do modlitwy a Bóg dawał mi konkretne myśli do rozważenia. Jest trochę pracy przede mną…
Robert


Jestem człowiekiem z „pogranicza”, szedłem by szukać.
Uczestnik anonimowy