Na pytanie do Uczestników: „Czy Czy udało Ci się zbliżyć duchowo do Boga w trakcie przemierzania EDK ?” otrzymaliśmy następujące odpowiedzi:

 

To moja 3 EDK i za każdym razem doświadczam inaczej – różne warunki, inni ludzie (lub samotność). Nauczyłem się oddawać Bogu cały trud drogi i Jemu zostawiać wszelkie owoce. Jezu ty się tym zajmij.

Lesław


Uświadomiłem sobie, że bez Boga jestem marnym robakiem, nie jestem ani tak silny, ani twardy, ani przebojowy. Rozważania zwróciły moją uwagę na sprawy, o których miałem świadomość, lecz nie poświęcałem im należytej uwagi. Bezdroża, odludzie, gdzie w kompletnej ciemności i samotności w zmaganiu ze swoimi słabościami i myślami z rozważań można spotkać Boga i porozmawiać z nim jakby szedł razem ze mną.

Anonimowy uczestnik


Moja tegoroczna EDK CZ-DZ była dedykowana w konkretnej intencji i poczułem nie raz, szczególnie w chwilach trudnych – bólu, zmęczenia brakiem snu – że dzięki mojej modlitwie Bóg pomoże rozwiązać ten problem. Ale poczułem też coś ważniejszego !!! Niezależnie jak go rozwiąże, będzie to czemuś służyło, będzie to objaw jego Miłości. I nie możemy się na Niego obrażać, jeśli rozwiązanie będzie nie po naszej myśli. Bo mimo, iż będzie dla nas trudne, to będzie przez Boga dane i czemuś konkretnemu służące. Może jeszcze nie wiemy czemu, ale Jezus nam to objawi. Wcześniej czy później, trzeba mu tylko zaufać i zawierzyć. I to najważniejsze odczucie z mojej tegorocznej EDK – bardzo ważne, ale i bardzo trudne.

Sebastian


Decyzję na pójście podejmowałem kilka dni to były pierwsze kroki, które zaczęły mnie zmieniać…

Adam


Tak! Ból, zmęczenie i problemy na trasie uświadomiły mi, że aby coś osiągnąć trzeba z siebie dać wszystko!

Dariusz


Trasę pokonywałam z Bogiem. Czułam Jego obecność. Nie jednokrotnie dał mi się doświadczyć. Przyznam, że wyruszyłam sama i przed wyjściem miałam wiele obaw, czy sobie poradzę, czy nie będę się bać, itp. Jak zaczęłam iść, wszystkie obawy minęły i mimo, że byłam sama w miejscach gdzie w dzień bałabym się iść, z Jezusem pokonałam to bez obaw.

Ania


Po przejściu choćby połowy trasy,jak ja , mam 60 lat i bardzo bolą mnie nogi -nic nie będzie już takie samo,nie będę ”letnim” katolikiem ale głębiej wierzącą kobietą

Anonimowy uczestnik


Nie swoją siłą lecz Mocą Ducha świętego przeszłam.

Ewa


Miałam namiastkę drogi krzyżowej Chrystusa i Jego cierpienia.

Honorata


Początek trasy oraz z wiązane z nią pierwsze rozważania stacji w milczeniu pozwoliły mi nad dogłębną analizę dotychczasowego życia. Tego jak jestem niedoskonała ale również tego, że Bóg akceptuje wszystkie moje defekty i po prostu mnie kocha trwając ze mną każdego dnia. Dzięki doskonałemu zobrazowaniu męki Chrystusa na podstawie żywych historii bohaterów, odkryłam wcześniej ignorowane i niedostrzegalne błędy w moim postępowaniu. W trudnych chwilach z innym pielgrzymem wymienialiśmy się słowem otuchy i wsparcia dzięki czemu mimo kontuzji mojej prawej nogi dotarliśmy do XIV stacji! Trasa okazała się NAPRAWDĘ CIĘŻKA. Myślę, że to spotkanie na trasie nie było przypadkiem, jako kobieta czułam się bezpiecznej a samo doświadczenie nauczyło mnie pokory i tego że człowiek NIE JEST – jak wielokrotnie mu się wydaje, SAMOWYSTARCZALNY.

Anonimowy uczestnik


EDK poszedłem w intencji swojej rodziny, Bóg pokazał mi w których elementach muszę nad sobą popracować a także fakt, że wszystko zależy od niego i muszę mu bardziej ufać. Jezu ufam Tobie!

Robert


Udało się mi wzmocnić moją wiarę.

Anonimowy uczestnik


Moźna było przez ten długi czas spokojnie przemyśleć o wszystkich swoich sprawach rodzinnych ,komentarze stacji drogi krzyżowej pasowały do tych rozważań.

Marek


Bóg dał mi łaskę ze mogłem uczestniczyć w tej drodze krzyżowej.

Tadeusz


Idąc w ciszy i rozważając kolejne stacje na pewno się jest bliżej Boga walcząc ze zmęczeniem i świadomością że to własny wybór przeżycia czegoś nowego chce się za wszelką cenę dokończyć rozpoczęty trud w czym Bóg pomaga.

Piotr


Jestem mimo zmęczenia mocny duchowo i psychicznie. Normalnie jakbym wypił z 10 takich duchowych red buli naraz. Czuję się że mogę przenosić góry!

Piotr


Marsz nocą w ciemności i nieznanej drodze dla uczestnika to wielka niewiadoma, ale jest ta ogromna świadomość, że nie idę sama idę z Jezusem i ta kolejna stacja drogi krzyżowej, która daje odpoczynek i wielkie poczucie Jego obecności, i to że niosę ten krzyż razem z nim. Wszystkie niedogodności w czasie drogi (pęcherze na stopach, obtarcia, bóle stóp) to nic w porównaniu drogi krzyżowej Jezusa, gdzie wyszydzano go, bito. Ja idąc nie myślałam o niczym innym tylko o Nim. Jezus pomógł mi dotrzeć do 11 stacji. On wytrwał do ostatniej stacji, mi się nie udało a mimo to kilka razy poczułam Jego obecność, muszę w dalszym ciągu pracować nad sobą. To moja druga EDK. Już myślę o kolejnej.

Joanna


Tak, jest to jedyny dzień w roku kiedy szukam prawdy i udzielenia mi odpowiedzi od Boga, którą zawsze dostaję w przeróżnej formie. To prawdziwa rozmowa z Bogiem. Bliskość w bólu z Jezusem ukrzyżowanym namacalna. Łzy i trud włożony w EDK zbliża mnie tak mocno, że umieram i rodzę się na nowo. EDK to najlepsza forma przeżycia psychicznie i fizycznie tego co naprawdę znaczy droga krzyżowa przez ból i mękę aż do narodzenia się na nowo w swych nowych postanowieniach. Silniejszym i pewniejszym z pomocą Pana Boga kochającego nas. Zawsze blisko z każdą odpowiedzią i znakiem. Tylko trzeba to widzieć i czuć. W tym właśnie pomaga mi EDK.

Edyta


EDK podjęłam drugi raz. Mimo trudu i cierpienia jakiego doświadczyłam w zeszłym roku na trasie, bez wahania w tym roku chciałam ponownie podjąć wyzwanie. To ważna noc w moim życiu. Noc zatrzymania się, mimo że cały czas idę. Noc milczenia, mimo że cały czas rozmawiam z Bogiem. Noc samotności, mimo że cały czas Ktoś przy mnie jest. Człowiek w nieokreślony sposób staje się inny, piękniejszy…. w końcu to droga PIĘKNEGO ŻYCIA.

Ela


Rozważania były „w punkt”, mam wrażenie, że były pisane dla mnie 🙂 bardzo do mnie trafiały i będę do nich wracał. Po kilku kilometrach trasy zacząłem iść wspólnie z inną uczestniczką, dzięki której udało mi się ukończyć całą trasę. Bardzo jej za to dziękuję. Czułem obecność Boga w tym wszystkim.

Marcin


Każda modlitwa moim zdaniem zbliża nas do Pana. Zwłaszcza modlitwa w tak wyjątkowych warunkach, kiedy człowiek jest już u kresu sił, a jednak idzie dalej. Czuje każdy kawałek ciała, a jednak jakaś niesamowita siła pcha Go do przodu.W trudnych życiowych momentach można wrócić wspomnieniem do tych chwil spędzonych w drodze i umocnić się.

Karina


To była najpiękniejsza noc w moim życiu.

Jola


Dzięki prawnie nieustannej rozmowie z Bogiem udało się mi oraz moim towarzyszom pokonać 39 km. EDK jest dla mnie jedynym czasem kiedy mogę spokojnie przemyśleć wiele spraw,powierzyć swoje intencje i szczerze porozmawiać z Bogiem 🙂

Anna


Na co dzień trudno znaleźć chwile spokoju dla siebie. Często mam wrażenie, że ludzie boją się ciszy, boją się usłyszeć własne myśli. Nieustanny hałas telewizora, radia, telefonu itp. Ukojenie dla myśli, dla duszy odnajduję w wędrówkach po górach. Zdarza mi się tam, wyżej, zamienić kilka zdań z Bogiem. EDK pojawiła się jako perspektywa wędrówki w ciszy, w skupieniu się na relacji z Bogiem. W EDK wzięłam udział pierwszy raz. Była obawa czy podołam, ale wiedziałam, że ma być trudno, że ma być wysiłek. Wiedziałam, że bliska mi osoba wierzy we mnie. Podczas EDK czytałam rozważania, rozmyślałam o tych zagadnieniach, modliłam się. Myślę, że każda chwila poświęcona Bogu, każda modlitwa zbliża nas duchowo do Niego. Ponadto pomyślałam, że prawdziwym wyzwaniem jest próba doskonalenia siebie na co dzień. Raz w roku przejść ponad 40 km jest dużo łatwiej niż każdego dnia zrobić krok do „lepszego ja”.

Anonimowy uczestnik


Szedłem sam więc miałem czas na modlitwę i rozważanie.

Anonimowy uczestnik


Tak. Wyciszyłam się, zniżyłam się do ziemi. Utwierdziłam się że jestem w stanie pokonać różne trudności życiowe, trzeba tylko sie nie poddawać i dążyć do celu jakim jest Królestwo Boże, by to osiągnąć muszę iść wyznaczoną trasą (tak jak EDK) i na pewno nie będzie łatwo, bo tak jak na trasie tak i w życiu raz jest lepiej raz gorzej , czasem wydaje sie że już nie dam rady, ale potem przychodzą siły, bo wiem że nie jestem sama. Warto ponieść trud i wysiłek.

Gabriela


Jak byłem już sam na sam z moim Panem to…i tak siedzę i nie winem co napisać było inaczej. Ale przecież On jest Inny Święty Święty.

Tomek


Tak piekny czas ,dużo przemyśleń dotyczących własnego życia i postepowania. Przeogromna chęć zmiany na lepsze. Być jak ON.

Beata


Tak cisza i spokój pozwoliło mi na kilka przemyśleń nad sobą i relacją z bliskimi.

Daniel


Tak szedłem z dwoma intencjami i jedną z nich chyba już Bóg wysłucha – na drugi dzien dowiedzialem sie ze choroba dziewczynki ma juz latwiejszy przebieg – dzięki Boże! W drugiej otrzymalem odpowiedzi na trudne pytania zwiazane z moja pracą.

Krzysztof


Nie wiem jak to opisac. Zyskalem wiecej spokoju w środku mnie.

Jacek


Dla mnie bylo to głębokie duchowe przeżycie,chciałam przejść te drogę i porozmawiać z Bogiem. Poczułam że nabrałam siłę,że mogę być lepszym człowiekiem…

Elżbieta


To nie było wyzwanie fizyczne. Bałam się, że idąc przed siebie nie będę wiedziała o czym myśleć a godziny będą mi się dłużyć, czego tak bardzo nie lubię. Wiedziałam, że chcę się modlić no ale ileż koronek można odmówić? Miałam trochę wątpliwości… Było zupełnie odwrotnie. Cały czas czułam bliskość Boga i chęć rozmowy z nim. To był zupełnie inny wymiar modlitwy. Mimo pokonania tylko 26 km sporo porozważałam i odnajdywałam sens w tym, co się właśnie dzieje. Czułam że ON jest blisko 🙂

Uczestnik anonimowy


Tak, bardziej zrozumiałam trud drogi krzyżowej, którą musiał przejść Jezus, ofiarując za nas swoje życie.

Uczestnik anonimowy


Tak wędrowanie w ciszy i zmęczenie daje wiele do myślenia o swoim życiu i można poczuć namiastkę drogi krzyżowej Jezusa.

Stanisław


Miałam czas na indywidualne rozważania i modlitwę.

Danuta


Czas spędzony podczas samotnego przemierzania trasy nocą jest niezwykłym doświadczeniem, podczas którego spokojnie można przemyśleć wiele spraw i pomodlić się w wielu intencjach. Z pewnością zbliżył mnie duchowo do Boga.

Uczestnik anonimowy


Byłam pierwszy raz. Jestem pod wrażeniem. Msza święta, słowo księdza celebrującego, cała atmosfera. Coś pięknego. A potem droga krzyżowa, rozważania, trud wędrówki, cisza, bycie z samym sobą pozwoliły dotknąć Boga, poczuć Go,zatopić się w Nim.

Alicja


W czasie pokonywania drogi nie raz miałam momenty euforii, szczęścia i zachwytu nad tym co mi dał Pan Bóg kierując mnie na EDK. Ale po powrocie kiedy emocje opadły ciągle mam niedosyt i ciągle myślę jak to się czuje, że się jest bliżej Boga. Wracam do myśli, że Jezus zrobi co trzeba, a ja będę narzędziem. To zaufanie rozpoczęłam już przed EDK, ale po nocnej wędrowce, jeszcze bardziej umocniłam się ,że to jedyna droga mojego życia. Wiem, że nadal będę szukać jeszcze większej bliskości z Jezusem. Może to,że jeszcze nie do końca czuję taką bliskość to dlatego,że zrobiłam tylko połowę trasy. Nie poczułam tego totalnego zmęczenia. Ale dla mnie ta „połówka” to było wyzwanie ponieważ miałam siłę i chęć iść dalej.

Urszula


Całą trasę przemieżałam z ogromnym smutkiem spowodowanym różnymi zranieniami. Podczas EDK poczułam obecność Jezusa. Szedł ze mną. Zrozumiałam, że On jest każdego dnia obok mnie, nawet kiedy czuję się samotna, opuszczona i zraniona przez innych. On jest i tylko on potrafi uleczyć moje poranione serce.

Iwona


Chyba po raz pierwszy przez całe 6 godzin byłam sama tylko z Bogiem, i przez całe 6 godzin miałam z Nim o czym mówić, prosić, licytować się, wielbić, dziękować. Nie zdążyłam jeszcze porozmawiać o kilku sprawach bo doszłam do XIV stacji i brakło czasu; zostawiam je na przyszły rok.

Uczestnik anonimowy


W piątek pewnie i tak poszłabym na mszę świętą i Drogę Krzyżową, ale po powrocie usiadłabym przy niekoniecznie mądrym filmie żeby odpocząć po całym tygodniu. EDK to całkowicie coś innego. Mogłam wyciszyć się, pomyśleć o istotnych sprawach. Kiedy idzie się w ciemności, czuje się, że Ktoś czuwa u góry. A zdarza się, że na co dzień o tym nie pamiętamy.

Kinga


Zauważyłam swoje błędy. Zacznę nad nimi pracować. Szłam we własnych intencjach błagalnych…

Dorota


Niełatwo jest o tym pisać. Cisza, wewnętrzny spokój, zadziwiający brak potrzeby kontaktu z słownego z koleżanką (dwie baby idą i nie gadają przez 7 godzin!). Zauważenie rzeczy ważnych, które gubimy w przedświątecznej krzątaninie.

Magda


Ta droga byłą dla mnie najbardziej ekstremalnym przezyciem jakie ostatnio mnie spotkało. Ciesze się ze podjelam się uczestniczyć w tej Drodze Krzyżowej. Bardzo upadlam w kwestii wiary, bardzo upadlam jako człowiek… mimo ze Bóg odpsuscil mi moje winy, mimo ze zaluje za swoje grzechy, pewnych rzeczy nie cofne i na zawsze pozostaną w moim sercu.

Uczestnik anonimowy


W trakcie tej samotnej wędrówki miałam duzo czasu na przemyślenia. Mam wrażenie ze udało mi się zbliżyć do Boga znacznie bardziej niz podczas rekolekcji dzien wcześniej. Czuje że teraz znacznie owocniej przeżyje święta. Zyskałam radość z tego co już mam + przypływ sił do podejmowania nowych wyzwań i dalszych zmian w życiu.

Weronika


Udało się, miałem dużo czasu na modlitwę, rozmyślanie, a co za tym idzie usłyszenie głosu wołającego Boga.

Uczestnik anonimowy


Idą w zeszłym roku na innej dłuższej trasie przy stacji dziewiątej był mój upadek kończący moją edk… niestety, może zabrakło mi wiary w swoje możliwości. Idąc w tym roku, szłam pełna wiary, mocniejsza o pewne doświadczenia, że dam radę, idąc z Panem Bogiem dam radę i udało się, przeszłam całą edk, wiem że Pan Bóg był obecny, był ze mną i to dało mi siłę.

Beata